Zawieszam BLOGA!
Tak!
Dalsze pisanie tej opowieści chyba nie ma sensu ;(
ale pozostaje Wam śledzenie mojego życia na
[Klik]
lub moich rysunków na
[Klik]
Diamond 12/12/2008 22:46:16 [komentarzy 1] Komentuj
Rozdział II Czy ja żyję?
-Gdzie ja jestem?Co się stało?
To był jakby dziwny sen.Gracja miała nadzieję że zaraz obudzi ją cichy świst wiatru wpadającego przez małe okienko ciepłej stajni.Ale nic.Nie było nic.To była pustka.Zdecydowała się otworzyć oczy (jeśli w ogóle były one zamknięte) i.....Las.Dziwny , pusty las.Wstała,rozejrzała się i zdała sobie sprawę że umarła.Nie zastanawiając się zaczęła wołać Gamę,jej siostrę która zginęła w rzeźni.I nic.Cisza.Ruszyła stępem i kilkunastu minutach żwawego chodu ujrzała pomiędzy drzewami zarys końskiej sylwetki,więc stanęła.W głuchej ciszy dało się usłyszeć ciche łamanie gałęzi.Klacz nie wiedziała co ma zrobić.Czekała aż coś się stanie gotowa do szybkiej ucieczki.Z pomiędzy drzew wyłoniła się piękna gniada klacz.Stały przez chwilę uważnie się obserwując, aż wreszcie nieznajoma się odezwała
-Ty jesteś Gracja , tak?
-Tak
-A ty...kim jesteś?
-Zwą mnie Scarlet.Znałam twoją siostrę .
-Gamę?Jest tutaj?
-Oczywiście.Ale ona już tu zostaje.
-Zostaje?A ja gdzieś idę?
-O tak, ale o tym później.Chodź za mną .
I ruszyły.Szły długo ale Siwka nie czuła zmęczenia.Teraz tajemniczy las wydawał jej się przyjazny , być może dlatego ze przez suche liście prześwitywały pomarańczowo-fioletowe promienie.
Dotarły do skraju.Ukazała się przed nimi duża , zielona polana na której pasły się konie.
Kłusując pomiędzy końmi Gracja zapytała Scarlet:
-Czy ja żyję?
-W pewnym sensie tak.Wszystkiego dowiesz się za chwilę.
Dobiegły do końca polany.Oczom Klaczki ukazała się droga usłana płatkami róż.
-Idź.-powiedziała Scarlet-Siostra na ciebie czeka.
Siwka pogalopowała .Na środku dużego rozwidlenia
stała Gama.Na widok swojej siostry uśmiechnęła się ciepło.
-A więc ty też umarłaś.
-Chyba tak.
-Każdy koń dostaje swoją drugą szansę.Ja swoją już dostałam.Niestety ludzie znów oddali mnie do rzeźni.
Więc teraz zostaję tu.Ale ty możesz żyć, i umrzeć jeszcze raz.Wrócisz tam razem ze Scarlet.
-Tęskniłam.
-Ja też Gracjo , ale teraz musisz już iść.
Gniada Klacz zaprowadziła Siwkę do ogromnego wodospadu.Wydawał się on zimny.
-Musimy wbiec w ścianę wody aby wrócić.
-Dobrze.
Puściły się galopem do wodospadu.Woda w nim nie była zimna lecz ciepła.
A potem znów okropna pustka....
***************
Diamond 16/09/2008 14:58:48 [komentarzy 10] Komentuj
Rozdział I Wypadek
Osoby które wcześniej czytały historię Gracji miały szczęście.Pragnę przypomnieć tylko że w ostatnim rozdziale jaki się ukazał historia zakończyła się w momencie przejazdu Gracji do nowego miejsca.A teraz ciąg dalszy.
***************
Podróż trwała długo...Gracja była już bardzo zmęczona.
Nie wiedziała czy jest noc....nie wiedziała czy jest dzień.Krótko mówiąc straciła rachubę czasu.Miała już nawet wrażenie że przyczepa jedzie slalomem.Myślała o swoim życiu,o tym jak trafia ciągle w różne miejsca i poznaje inne konie które tak łatwo się poddały i pogodziły ze swoim losem.Być może gdyby została w rzeźni , umarłaby i odrodziła wśród dawnych przyjaciół.Zastanawiała się nad tym bardzo długo,dzięki czemu zapomniała o męczącej podróży.Z marzeń wyrwał ją głośny trzask.Za chwilę poczuła przeraźliwy ból.
"Co to było?Czemu nic nie widzę?" - myślała.
nie widziała lecz słyszała ... Krzyki oraz wycie jakiejś syreny.Nie wiedziała co się dzieje lecz nie było jej źle.Czuła się jakby martwa ale na wpół żywa.
Po której stronie była?Może to wszystko jej się śniło?
I zasnęła.......
-Ma połamane tylne kończyny.
-Nie da się nic z tym zrobić?
-Niestety nie.Kości są zgniecione na miazgę.
-Nie dziwię się...Leżała na masce samochodu.To musiało ją boleć...
-Trzeba będzie ją uśpić.Nic więcej nie da się dla niej zrobić.To jedyne wyjście.
Siwka otworzyła oczy.Oślepiło ją światło.
"Gdzie ja znowu jestem?!" - myślała.
Słyszała przyciszone głosy zupełnie obcych jej ludzi.
-Otworzyła oczy.
-Jest taka piękna.Szkoda jej usypiać.
-Racja.Szkoda tak pięknej klaczki.
-Panie Doktorze , może nie trzeba jej usypiać.Może uda nam się ją wyleczyć...?
-Nie.Jej nogi są powyginane we wszystkie strony.
W pewnych miejscach są tak roztrzaskane...Niestety ale nie da się jej uratować.
Czuła jak głaszcze ją czyjaś ciepła ręka.
I nagle poczuła lekkie ukłucie.
Zrobiło jej się trochę duszno.Jej oczy zamykały się powoli.To był koniec.
Diamond 15/09/2008 18:57:10 [komentarzy 0] Komentuj
||Lay & html by Mirabell Powered by blog4u ||